Koszulka w dobrych rękach

JEZIORO TAJEMNIC. Wiktor Woś – Pierwszy Starosta Drawski w kadencji 1998 – 2002 otrzymał koszulkę Akcji Jezioro Tajemnic.

Koszulka trafiła do obecnego Wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Drawskiego podczas dzisiejszej (25.05.2018 r.) wizyty u obecnego Starosty Stanisława Kuczyńskiego, który jest organizatorem Akcji. Co ciekawe, obaj starostowie pochodzą z gminy Czaplinek. W. Woś obiecał zakładać prezent podczas swoich podróży, aby promować Akcję.

Pan Wiktor to również działacz samorządowy, Burmistrz Czaplinka w kadencjach 1990 -1994, 1994 -1998. Inicjator i wykonawca wielu cennych inwestycji w zakresie budownictwa, budowy i remontu dróg na terenie Gminy Czaplinek, turystyki, poprawy stanu mieszkań i ochrony środowiska. Inicjator i Prezes Stowarzyszenia Gmin Pojezierza Drawskiego, a także realizator wielu przedsięwzięć w zakresie rozwoju żeglarstwa i sportów wodnych. Był również inicjatorem nawiązania współpracy z niemiecką gminą Bad Schwartau i Powiatem Segeberg. Odznaczony i wyróżniony wieloma odznaczeniami państwowymi, regionalnymi i lokalnymi. Jest także wyróżniony tytułem Zasłużony dla Powiatu Drawskiego.

Jezioro Tajemnic w Rzymie!

JEZIORO TAJEMNIC. Serdecznie zapraszamy do nadsyłania zdjęć z symbolami Akcji Jezioro Tajemnic. Pokażcie, dokąd zawędrowało to przedsięwzięcie. Po Londynie i Bad Schwartau, dziś przyszła kolej na Włochy.

Ze swoich wojaży po Italii zdjęcia nadesłał Jarosław Kuszmar
ze Złocieńca. Widzimy na nich najbardziej charakterystyczne miejsca Wiecznego Miasta – Fontannę di Trevi, Koloseum, łuk triumfalny, Bazylikę św. Pawła, Schody Hiszpańskie, czy okolice Mostu św. Anioła nad Tybrem. Na kolejnych fotografiach Pan Jarosław pozuje w koszulce i czapce z logotypami Jeziora Tajemnic także w Pizie.

Dziękujemy za te fotografie. Prosimy Czytelników o więcej!

Ci, którzy będą chcieli otrzymać Certyfikat uczestnictwa w Akcji JT, powinni przesłać zdjęcie poprzez specjalny formularz: http://jeziorotajemnic.pl/zglos-informacje/ (w przypadku większej liczby zdjęć – prosimy o przesyłanie ich pojedynczo).

 

 

Zdobyty zamek i opuszczony kościół (cz. 3)

JEZIORO TAJEMNIC. Zamek na mokradłach, którego już nie ma. Przeklęty miecz i zloty czarownic w okolicy Piaseczna, w pobliżu jeziora Drawsko. Przedstawiamy drugą część tekstu autorstwa Jarosława Leszczełowskiego.

             Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że wokół tak tajemniczego miejsca krążyły miejscowe legendy. Dość intrygujące zdarzenie miało miejsce w latach trzydziestych XIX w., kiedy wzgórze należało do jednego z miejscowych chłopów: otoczone było w okresie międzywojennym podmokłymi łąkami. W kierunku wzgórza miał wtedy prowadzić tylko pojedynczy nasyp, na końcu którego leżała kupa kamieni polnych nazywana przez miejscowych chłopów „Więzieniem” [VIII].

Inną ciekawą informacją jest fakt, że miejscowi nazywali to wzgórze również Blocksbergiem, co czyniło to miejscem legendarnych zlotów czarownic. Opowiedzmy teraz legendę związaną z tą nazwą:

Miejsce, w którym wznosił się niegdyś zamek Arendsburg. Fot. K. Połeć

PRZEKLĘTY MIECZ Z ZAMKU ARENDSBURG

            Pewien chłop z Piaseczna postanowił wykorzystać teren wzgórza nazywanego „Arndsburg” do uprawy ziemniaków. Zabrał się do orania ziemi, gdy nagle pług uderzył o jakiś metalowy przedmiot. Rolnik wstrzymał woły i sięgnął po zagadkowe znalezisko. Ku swemu zdumieniu wyciągnął z ziemi wspaniały średniowieczny miecz. Nikt dziś nie wie, co się wydarzyło chwilę później. W każdym razie przerażony chłop szybko zakopał miecz z powrotem w ziemi i powrócił do swej chałupy. Nikomu nic nie powiedział o zdarzeniu i nigdy więcej nie próbował uprawiać ziemi na miejscu starego zamku. Dopiero na łożu śmierci opowiedział o przeklętym mieczu swoim dzieciom, ostrzegając je przed zbliżaniem się do starego Arendsburga.

Powyższa historia została przytoczona jako autentyczne wydarzenie w sprawozdaniu Karola Bauera z 1830 r [VII]. Kontynuując podróż w piątym wymiarze, wymiarze ludzkiej wyobraźni posłuchamy innej legendy, zaczerpniętej ze zbiorku Doktora Heinricha Roggego, który opisuje, że wzgórze Arndsburga

 

CZAROWNICE Z ARNDSBURGA

            W Noc Walpurgii (30 kwietnia) nocny wartownik ze wsi Piaseczno dojrzał trzy czarownice, które dosiadając przetaki leciały z Arndsburga/Blocksbergu w kierunku wsi. Wartownik rzucił kijem w kierunku jednej jędzy tak zręcznie, że trafił przetak wywracając go w odwrotną stronę. Przetak nie mógł lecieć w takim stanie i czarownica runęła na ziemię. Nie mogła się poruszyć, gdyż przydusił ją przetak. Dwie jej koleżanki, nie oglądając się za sobą, oddaliły się szybko. Trafiona wiedźma zaczęła prosić strażnika, żeby ją wypuścił, gdyż jak twierdziła, w ciągu godziny musi powrócić do Arndsburga. Wartownik kopnął przetak wywracając go z powrotem w pierwotne położenie, co umożliwiło odlot czarownicy. Wiedźma zawołała wesoło „Hop, hop na Blocksberg!”. Kiedy mężczyzna obejrzał swój but, zobaczył, że jest całkiem rozerwany i nie ma obcasa. Takie to było wiedźmie „podziękowanie”.

To nie wszystkie tajemnice związane z intrygującym obszarem na północ od Piaseczna. Artykuł jest i tak przydługi, więc tym razem nie opowiem o odnajdowanych tu cmentarzyskach, o starożytnym ludzkim siedlisku, które niektórzy badacze uważali za miejsce składania ofiar z ludzi. Opowiem o tym innym razem.

 

  • I Bahr, Auf dem alten Kirchenhuegel bei Blumenwerder, Unser Pommerland, zeszyt 5, Szczecin, 1932, s. 170-171.
  • II Tamże.
  • III Bahr, Auf dem alten Kirchenhuegel bei Blumenwerder, Unser Pommerland, zeszyt 5, Szczecin, 1932, s. 170-171.
  • IV Lemke, Zur Siedlugsgeschichte des Landes Tempelburg. Unser Pommernland, zeszyt 5. s. 138.
  • V 4. Jahresbericht der Gesellschaft fuer pommersche Geschichte und Alterstumurkunde, 1830, s. 31-33.
  • VI Tamże.
  • VII Tamże.
  • VIII Rogge, Der Sagenkranz von Neustettin, Neustettin 1922, s. 114-115

Na rys.: Wiedźmy lecą na Blocksberg

Dziewczyna na Dniu Otwartym Starostwa

JEZIORO TAJEMNIC. Natalia Wojtaszyk – Dziewczyna Jeziora Tajemnic 2018 będzie obecna na Dniu Otwartym Starostwa Powiatowego w Drawsku Pomorskim.

Kto jeszcze nie poznał Natalii – będzie miał taką okazję już w najbliższy czwartek, 24 maja br. na placu przed Starostwem. Dzień Otwarty to organizowana od lat impreza mająca przybliżyć działania administracji powiatowej. Na Placu Elizy Orzeszkowej 3 wystawione będą stoiska poszczególnych Wydziałów Starostwa oraz jego jednostek organizacyjnych. W programie przewidziano także liczne atrakcje dla dzieci i dorosłych oraz występy artystyczne. Wydarzenie, tak jak zwykle, połączone jest z Dniem Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.

Natalia Wojtaszyk to Dziewczyna Jeziora Tajemnic 2018. Wychowana nad jeziorem Drawsko absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego. Uczy pływać, umie nurkować, świetnie zna teren i ma szerokie kontakty w branży wodniackiej. Jako Dziewczyna Akcji zastąpiła Honoratę Matuszewską (2017) i Aleksandrę Kraskę (2016).

Zapraszamy na Dzień Otwarty Starostwa!

 

Zdobyty zamek i opuszczony kościół (cz. 2)

JEZIORO TAJEMNIC. Intrygujący obiekt na starych mapach w okolicach Piaseczna. Zamek pośród bagien nad jeziorem Drawsko, szkielet i Templariusze. Przedstawiamy drugą część tekstu autorstwa Jarosława Leszczełowskiego.

 

            W poszukiwaniu kolejnego obiektu powędrujemy teraz nieco dalej na północ, w kierunku krótkiego odcinka Drawy, który łączy Jeziora Drawsko i Rzepowskie. I tym razem cofniemy się w czasie o następne trzysta lat do początków XVI w., kiedy na tym terenie powstawały pierwsze chrześcijańskie osady.

            Na mapach z okresu międzywojennego można znaleźć intrygujący obiekt położony dwa kilometry na północ od wsi Piaseczno. Jest to niewielkie wzgórze leżące nad brzegiem Jeziora Drawsko. Wzgórze otoczone było ze wszystkich stron przez podmokłe tereny, a prowadziła do niego jedynie wąska grobla. Na wspomnianych mapach znajdziemy podpis: ruiny zamku Arendsburg. Okazuje się jednak, że na większości map miejsce to jest wskazywane fałszywie, gdyż, jak stwierdził pastor Fritz Bahr z Siemczyna, dawna twierdza znajdowała się w rzeczywistości kilkaset metrów dalej na północny wschód na wzgórzu leżącym bezpośrednio na południowym brzegu Drawy. Dziewiętnastowieczni mieszkańcy Piaseczna nazywali to miejsce „Arndsburgiem” i potrafili bezbłędnie doprowadzić tam badacza dawnych tajemnic historii.

Okolice wsi Piaseczno. Po lewej: błędne wskazanie miejsca dawnego zamku Arendsburg, po prawej położenie prawidłowe

Dziś nie jest łatwo dostać się do Arendsburga, gdyż otaczają go bagna. Miałem nieco szczęścia, gdyż jesienią 2011 r. długo nie było jakichkolwiek opadów i pomimo zapadającego zmroku odnalazłem dość grząską ścieżkę, która doprowadziła mnie do zamkowego wzgórza. Miejsce to miało niewątpliwe walory obronne, otaczają je bagna, które niegdyś były prawdopodobnie znacznie bardziej niebezpieczne niż dziś, a od północy u stóp wzgórza płynie nieco leniwie Drawa. Żeby odnaleźć ślady dawnego drewniano-ceglanego zameczku trzeba byłoby usunąć wierzchnią warstwę ziemi. Ślady po wykopach archeologicznych, wykonanych na początku XIX wieku, widoczne są jeszcze dziś.

            Brak dokumentów, które wprost mówiłyby o wzniesieniu zamku Arendsburg. Prawdopodobnie powstał w czasach, gdy na tych ziemiach gospodarzyły zakony rycerskie najpierw templariuszy a następnie joannitów. Ci ostatni dysponowali czterema zamkami: Tempelburg w Czaplinku (wzniesiony jeszcze przez templariuszy), Johannisburg w Machlinach, Arendsburg i Drahim. Przetrwał tylko ten ostatni. Werner Lemke [IV] wyrażał przypuszczenie, że nazwa zamku Arendsburg może oznaczać, iż zbudował go zasadźca Drawska Pomorskiego (1297) – Arndt von der Goltz. Hipotezę tę wzmacnia lektura zapisów wspomnianego już dokumentu z 1361 r. Na jego mocy mistrz zakonu joannitów Herman von Werberge powierzał braciom Ludekinowi i Georgowi von der Goltz wieś Piaseczno. Bardzo istotną wskazówką jest fakt, że obaj bracia byli synami wspomnianego Arndta. Pogłębiona analiza przywileju z 1361 r. pozwala odkryć wzmianki powiązane z zameczkiem Arendsburg. Czytamy tam między innymi, że przekazane zostało „reiciacula” zwane „Die Were”, które położone jest nad rzeką nazywaną Drawe (Drawa) między jeziorami Draviczyk (Drawsko) i Reepou (Rzepowo). Słowo „reiciacula” jest zupełnie niezrozumiałe, ale w dalszej części tekstu mamy podpowiedź. „Reiciacula” nazywane jest „Die Were”, które to słowo wywodzi się niewątpliwie od „die Wehr”, czyli „obrona”. Jeśli dodamy do tego bardzo precyzyjne określenie położenia tego obiektu, uzyskamy przekonanie bliskie pewności, że wzmianka dotyczyła małej twierdzy nad Drawą, czyli Arendsburga.

Walka o zamek według średniowiecznej ryciny (Die Weltchronik)

 

Niejaki Karol Bauer, dziewiętnastowieczny badacz regionalnych dziejów z Czaplinka, opisał w bardzo wiarygodny sposób wykopaliska, jakie przeprowadzono na wzgórzu zamkowym w 1820 r., i których bezpośrednim świadkiem był znany nam już właściciel majątku w Piasecznie Johannes Gottfried Gruetzmacher. Podczas prac udało się odkryć fundamenty dawnego zameczku, znajdujące się na głębokości około 11 stóp. Twierdza była zbudowana na planie kwadratu o boku 50 stóp. Fundamenty zrobiono z czerwonej cegły, kamieni i gliny. Pokrywała je warstwa popiołu, co świadczyło, że zameczek padł ofiarą pożaru. Wśród popiołów odnaleziono stalową zbroję, w której znajdował się jeszcze szkielet średniowiecznego rycerza. Obok leżały też: para ostróg z zębatymi kółkami, metalowa rękawica i stopiony częściowo hełm. Ponadto wokół walały się liczne groty strzał. Jeden z nich tkwił zresztą bardzo mocno w kręgosłupie szkieletu, co pozwala przypuszczać, że trafienie strzałą było przyczyną śmierci rycerza. Dziewiętnastowieczni badacze przypuszczali, że zamek został zdobyty i zniszczony od strony zachodniej, gdzie rozegrała się prawdopodobnie krwawa walka. Znaleziono tam aż 50 grotów strzał i liczne ludzkie kości w tym czaszkę z dość dobrze zachowanym uzębieniem [VI].

            Na temat zniszczenia zamku można snuć różne domysły. Ślady odkryte w 1820 roku wskazują, że ostateczna walka rozegrała się wtedy, gdy wojsko dość powszechnie używało łuków, co świadczyłoby, że starcie musiało mieć miejsce wcześniej niż w XV wieku. W 1378 r. doszło do ataku wojsk księcia pomorskiego Swantibora na posiadłości joannitów. Ofiarą najazdu padły wtedy zameczki w Czaplinku (Tempelburg) i w Machlinach (Johannisburg). Możliwe, że Pomorzanie zaatakowali i zniszczyli również mały Arendsburg. Inna hipoteza opiera się na pewnych niejasnościach związanych z omawianym już dokumentem z 1361 r. Niektóre słowa są tam nieczytelne, więc nie wszystko jest do końca jasne. Fritz Bahr zauważył, że z tych nieco zagmatwanych sformułowań, można odczytać, iż zamek w Arendsburgu był zrujnowany już w 1361 r. i wymagał odbudowy „w dogodniejszym czasie”. Jak było naprawdę? Tego nie dowiemy się chyba już nigdy.

C.D.N.

Skarby w Starostwie

JEZIORO TAJEMNIC. Okazuje się, że nie trzeba daleko szukać, by znaleźć historyczne skarby dotyczące naszego regionu.

Mapy o rodowodzie sięgającym półtora wieku znalazły się w piwnicach Starostwa Powiatowego w Drawsku Pomorskim. Pod budynkiem Wydziału Geodezji, Kartografii i Katastru znajdują się obszerne archiwa. To tam spoczywają bardzo stare, ręcznie rysowane i opatrzone kaligraficznym pismem mapy. Od razu widać, że ich sporządzenie wymagało niezwykle wprawnej ręki oraz drobiazgowych pomiarów w terenie.

Z opowieści geodetów wynika, że wiele z tego rodzaju map zostało po prostu zniszczonych w latach siedemdziesiątych XX w. Te które przetrwały, są nawet z 1862 roku. Ich podziałka to 1:1500.

Co ciekawe, dokumenty są w bardzo dobrym stanie, a niektóre z nich miały być używane w pracach geodezyjnych jeszcze długie lata po wojnie…

Na zdj.: Starosta Drawski Stanisław Kuczyński oraz Geodeta Tomasz Lezler przeglądają stare mapy znad jeziora Drawsko (okolice Piaseczna).

Zdobyty zamek i opuszczony kościół (cz. 1)

JEZIORO TAJEMNIC. Wędrująca wieś, stary grobowiec i legendy znad jeziora Drawsko. Przedstawiamy pierwszą część tekstu autorstwa Jarosława Leszczełowskiego.

             Na północ od Piaseczna leży obszar, który kryje wiele zagadek przeszłości. Piesza wyprawa w tym kierunku może przynieść zapalonemu turyście wiele interesujących wrażeń. Wspaniałe łąki wzgórza i majestatyczne Jezioro Drawsko widoczne z każdego wzniesienia. Znajdują się tam trzy obiekty, pochodzące z różnych okresów dziejów tych okolic. Dzielą je setki lat, dlatego nasza wycieczka będzie jednocześnie wyprawą w czwarty wymiar. Wybrałem się w te okolice w czasie jednego z pięknych listopadowych wieczorów w 2011 r. Już na początku mojej wycieczki słońce chyliło się ku zachodowi i z każdą minutą robiło się coraz ciemniej. Było zimno i bezchmurnie, a wspaniała przejrzystość powietrza dodawała uroku całej okolicy. Na zachodzie cały horyzont ozdobiony był gamą różnych odcieni czerwieni przechodzących w fiolet i w końcu w nocny granat. Natomiast całą wschodnią stronę zajmowało widoczne w oddali Jezioro Drawsko, którego brzegi porastał wąski pas drzew. Pogłębiający się półmrok czynił okolicę bardziej tajemniczą, a w pewnej chwili nad jeziorem pojawiła się wielka tarcza księżyca, którego światło odbijało się od spokojnej tafli wody jeziora. Między brzegiem a widoczną w oddali Syrenią Wyspą utworzył się szeroki srebrny szlak. Chyba właśnie w takich chwilach w ludzkiej wyobraźni powstawały legendy o wiedźmach, zaginionych dzwonach i kobietach-rybach. Nie mogłem wybrać lepszej pory dla wyprawy w te okolice.

***

            Piaseczno (dawniej Blummenwerder) to osada o bardzo starej metryce, gdyż już w 1361 r. mistrz zakonu joannitów Hermann von Wereberge wydał przywilej, na mocy którego przekazał wieś jako lenno dwóm braciom Ludekinowi i Georgowi z rodu von der Goltzów. Była to pierwsza wzmianka o tej miejscowości, która powstała zapewne w połowie czternastego wieku.

            Szczegółowe dzieje wsi nie są przedmiotem tego artykułu. Dla naszych rozważań istotne jest, że w XVI wieku ludność w posiadłości ziemskiej rodziny von der Goltz, wraz z jej właścicielami przeszła na protestantyzm. Jak grzyby po deszczu powstawały wtedy ewangelickie kościoły. W 1555 roku wzniesiono kościółek w Piasecznie, który został poświęcony przez pastora z Siemczyna Johanna Gruetzmachera. Trudno powiedzieć jak wyglądała ta pierwsza świątynia. Nie była to solidna budowla, gdyż już po pięćdziesięciu latach wniesiono w tym samym miejscu nowy ryglowy kościół. Co ciekawe, osada Piaseczno nie leżała wtedy w miejscu, w którym odnajdziemy ją dzisiaj, czyli nad północnym brzegiem jeziora Piasecznik Wielki, lecz kilkaset metrów dalej na północ. W ciągu wieków Piaseczno odbyło więc swoistą wędrówkę w kierunku jeziora.

            Piaseczno podobnie jak sąsiednie Rzepowo zostało sprzedane przez Goltzów królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi III. Kilka lat później w 1793 r. wieś odkupił ówczesny właściciel Siemczyna tajny radca Henryk August von Arnim. Jednak do bardzo ważnych przemian w tej osadzie doszło w 1812 r., kiedy wieś kupił Johann Gottfried Gruetzmacher [V]. Był to potomek pastora Johanna Gruetzmachera, który w szesnastym wieku poświęcił kościół w Piasecznie. Zanim stał się właścicielem ziemskim w Piasecznie, Gruetzmacher  mieszkał w Świerczynie, gdzie posiadał gospodarstwo i tytuł wolnego sołtysa lennego (Freischulze). Zbudował on majątek ziemski i nową osadę na południe od ówczesnej wsi nad brzegiem jeziora Wielki Piasecznik. Wkrótce stara osada wokół dawnego kościółka zaczęła się wyludniać. Według Fritza Bahra [I] mieszkańcy starego Piaseczna nie osiedlili się w nowej wsi, lecz przenosili się raczej do Rzepowa i Siemczyna. Przy majątku ziemskim powstało więc zupełnie nowe Piaseczno, którego mieszkańcy korzystali jedynie z cmentarzyka położonego na dziedzińcu starego kościółka. Chłopskie chałupy w dawnej wsi rozebrano a obejścia przeznaczono na pola uprawne. Przez długie lata miejscowi rolnicy natrafiali podczas orki na resztki dawnych gospodarstw. W nowym miejscu energiczny Johann Gottfried Gruetzmachaer zbudował szkołę i w 1819 r. kościół (według innych źródeł w 1820 r.). Te poważne inwestycje zrealizował z własnych środków, pomimo kryzysu ekonomicznego, który ogarniał pruskie państwo.

            Uzbrojeni w podstawową wiedzę o historii wsi wyruszymy teraz na wyprawę w poszukiwaniu historycznych pamiątek, ale tym razem nie do obecnej wsi, ale do miejsca jej  pierwotnego położenia i dalej nad Drawę, która wpada do Zatoki Rzepowskiej. Po minięciu obecnego kościółka i budynku spichlerza ruszymy drogę polną, która wiedzie z Piaseczna prosto na północ. Po kilkuset metrach po lewej stronie dostrzeżemy zadrzewiony wzgórek. To właśnie tam wznosił się niegdyś stary kościół, a wokół rozmieszczona była stara osada. Do tego miejsca można dojść, idąc miedzami między polami uprawnymi.

            Jak już wspomniałem, po likwidacji starej osady w tym miejscu znajdował niewielki cmentarzyk. 80 lat temu odwiedził go i opisał pastor Fritz Bahr, który odnalazł tam wyraźne fundamenty starej świątyni zbudowane z polnych kamieni. Założyciel nowej wsi Johann Gottfried Gruetzmacher zmarł 1825 r. i został pochowany właśnie w tym miejscu. W księdze siemczyńskiej parafii znajdował się pod tą datą następujący zapis: „Johann Gottfried Gruetzmacher, patron kościoła i właściciel ziemski w Blumenwerder, zmarł 20 maja na gorączkę nerwową w wieku 55 lat. Błodzy są zmarli, którzy umierają w Bogu. Odpoczywają od swej pracy, lecz ich dzieła pozostaną po nich” [II].

            W latach trzydziestych XX w. pastor Fritz Bahr odszukał na starym cmentarzu nagrobek Gruetzmachera. Nad mogiłą stał żeliwny krzyż z napisem:

„Johann Gottfried Gruetzmacher, geboren den 10. Juni 1770 gestorben den 20. Mai 1825” III].

            Minęło 80 lat, czy dziś możliwe jest odnalezienie śladów starego kościółka? Tak. W zasadzie niewiele się zmieniło. Dziedziniec kościelny otoczony jest dość dobrze zachowanym kamiennym ogrodzeniem. Cały teren cmentarzyka porośnięty jest barwinkiem. Ku mojemu zaskoczeniu odnalazłem też bez trudu kamienne fundamenty dawnego kościółka. Nie ma już niestety żeliwnego krzyża, który pewnie padł ofiarą złomiarzy, lecz widoczne jest jeszcze miejsce pochówku dawnego właściciela Piaseczna.

C.D.N.

Akcja również w Bad Schwartau

JEZIORO TAJEMNIC. Przewodniczący Rady Miejskiej w Czaplinku Wacław Mierzejewski promował Akcję Jezioro Tajemnic w Bad Schwartau w mieście partnerskim Gminy Czaplinek. W tym roku przypada 25 rocznica współpracy.

– Przekazałem życzenia oraz materiały promocyjne Powiatu. Przewodniczący się stara. Dziękuję – podsumowuje Starosta Drawski Stanisław Kuczyński.

Gmina Czaplinek była formalnym uczestnikiem Akcji Jezioro Tajemnic w 2016 roku.

Logo na Jeziornej

 

JEZIORO TAJEMNIC. Gdzie jak gdzie, ale przy ulicy Jeziornej nad jeziorem Drawsko nie mogło zabraknąć symboliki Akcji.

Jak co roku, napisy „Jezioro Tajemnic” i logo Akcji zostały odnowione. Chodnik przy tej ulicy wydaje się być oryginalnym i jednocześnie bardzo skutecznym medium reklamowym. Spaceruje tamtędy wielu turystów, m.in. w drodze znad jeziora na starówkę.

Ulica Jeziorna w Czaplinku została zmodernizowana pod koniec 2015 roku. W bieżącym roku Powiat Drawski przekazać ją ma na własność Gminy Czaplinek.

 

 

 

 

Koniec legendy? To nie Wasznik

JEZIORO TAJEMNIC. Charakterystyczna drewniana rzeźba rybaka zdobiąca czaplinecki rynek – wbrew wieloletniej legendzie – nie przedstawia Pawła Wasznika.

– W 1985 i w 1986 roku brałem udział w pracach Obywatelskiego Komitetu Obchodów 700-lecia Czaplinka jako prezes Czaplineckiego Towarzystwa Kultury „Drawianie” i w związku z tym uczestniczyłem w obradach, podczas których zapadła decyzja o postawieniu na rynku rzeźby rybaka. Jako uczestnik i świadek tych obrad z całą odpowiedzialnością oświadczam, że zamiarem organizatorów obchodów było postawienie na rynku rzeźby rybaka, a nie Pawła Wasznika. Z Wasznikiem rzeźbę rybaka zaczęto kojarzyć później. Powstał mit, który trudny jest do sprostowania – opisuje sprawę Zbigniew Januszaniec, regionalista z Czaplinka.

W rzeczywistości rzeźba rybaka miała symbolizować odwieczne tradycyjne zajęcie miejscowej ludności oraz trwały związek miasta z okolicznymi jeziorami. Wykonał ją czaplinecki rzeźbiarz Edward Szatkowski, również autor nowej rzeźby wodnika umiejscowionej nad jeziorem Drawsko.

– To był wyłączny cel postawienia rzeźby – dodaje Pan Zbigniew. – Rzeźba ma charakter symboliczny i nie upamiętnia żadnej konkretnej postaci historycznej. To jest pewne na 100%. Dowodem może być m.in. notatka pt. „Wiadomości jubileuszowe” na str. 7 jednodniówki „Głos Czaplinka” wydanej w 1986 roku z okazji 700-lecia, gdzie jest mowa o „rzeźbie rybaka” a nie o rzeźbie „Pawła Wasznika”.

Tymczasem najbardziej rozpowszechnione objaśnienie znaczenia rzeźby mówi o tym, że przedstawia ona Wasznika. W roku 1422 mieszczanie z Drawska Pomorskiego leżącego wówczas na terenie opanowanym przez Krzyżaków zorganizowali wyprawę na polski Drahim, zaskakując załogę zamku i zmuszając ją do kapitulacji. Według legendy, Polakom udało się szybko odzyskać utraconą warownię dzięki pomocy Pawła Wasznika.

Źródłem tej legendy  jest nikt inny, jak sam Jan Długosz. Podał on bowiem w swej kronice, że w niewiele dni po utracie Drahimia Paweł Wasznik, Niemiec, który w krańcu zamkowym miał komnatę sypialną, powciągawszy do zamku sieciami łowieckimi wielu rycerzy polskich, opanował załogę i zamek królowi odzyskał, za co był przez króla nagrodzony dochodami z żup wielickich. Tymczasem historycy udowadniają, że epizod z Wasznikiem w rzeczywistości nie dotyczył  zamku w Drahimiu, lecz w Kowalewie koło Brodnicy.

– Jeżeli chodzi o nieścisłość, która wkradła się do kroniki Długosza, to zauważyło ją – z tego co wiem – co najmniej 3 naukowców (2 polskich i 1 niemiecki). Podany w kronice Długosza epizod z Wasznikiem nie może dotyczyć Drahimia, gdyż przeczą takiej wersji zachowane różne oryginalne dokumenty źródłowe, które zostały przebadane przez historyków. Niestety, błędny pogląd o Waszniku jako o bohaterze z Drahimia jest tak mocno zakorzeniony, że trudno będzie go sprostować. Zresztą niektórzy twierdzą, że taki mit o Waszniku można wykorzystać do promocji miasta. Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem dążenia do prawdy i wykorzystuję każdą możliwą okazję, by zwalczać tego rodzaju mity, gdyż mit opierający się na błędnym poglądzie zawsze jest nieprawdą – podsumowuje Z. Januszaniec.

Fot. rzeźby na czaplineckim rynku: Z. Januszaniec

Sponsorzy nagród

Przyjaciele

Patronat nad akcją sprawują