Nuras już jest!

Kolejne wieści z „Jeziora Tajemnic” w Magazynie „Nuras Info”. Polecamy!

 

Pamiątkowa księga z Bielawy (cz.4)

Przypomnienie: były mieszkaniec wyspy Bielawy – Jan Kujawski prowadził w latach 1959-2002 pamiątkową księgę, do której wpisywali się turyści odwiedzający jego gospodarstwo. W trzech poprzednich częściach artykułu omówione zostały wpisy do roku 1971, zaprezentowane na tle ówczesnych wydarzeń związanych z Bielawą. W podobny sposób w IV części artykułu przedstawiam wpisy z lat 1972 – 1980.

 

                                                           * * *

W 1972 r. pierwszy wpis w pamiątkowej księdze P. Kujawskiego pojawił się już 23 kwietnia. W tym dniu na wyspę przybyła grupa gości, by dokonać uroczystego odbioru nowo wybudowanego domku letniskowego. Goście ci zapowiedzieli następną wizytę w lipcu. Wpis ten jest śladem trwającej „kolonizacji” Bielawy. Na wyspie pojawiają się kolejne domki. Z wpisów w księdze wynika, że dużo osób odwiedzało Bielawę wielokrotnie. Niektórzy przyjeżdżali tu co roku. W jednym z wpisów z lipca 1972 r. dwójka turystów zapowiedziała, że w następnym roku przybędzie na wyspę już po raz trzynasty (!). To właśnie u stałych bywalców wyspy najczęściej rodziła się myśl, by wznieść tu własny domek letniskowy.

Do stałych bywalców Bielawy zaliczała się m.in. młodzież z Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Szczecinie. W 1972 r. uczennice z tej szkoły przebywały na wyspie aż trzykrotnie. Z treści wpisów wynika, że była to Zasadnicza Szkoła Zawodowa nr 49 mieszcząca się przy ul. Rewolucji Październikowej 17A (obecna nazwa: ul. Niemierzyńska). Fot. nr 1 przedstawia fragment jednego z wpisów sporządzonych przez młodzież z tej szkoły. Jak można przypuszczać, ci młodzi ludzie mieszkali w domkach sprowadzonych na wyspę przez jednego z nauczycieli szczecińskiej „zawodówki”. Pisałem o tym w III części artykułu.

W tym samym roku do księgi pamiątkowej wpisała się po niemiecku osoba mieszkająca w Jarkvitz na Rugii. Z wpisu wynika, że na Bielawie znalazła się pierwszy raz po 32 latach. Oznaczałoby to, że ostatni raz osoba ta (podpisana nieczytelnie) widziała Bielawę w 1940 roku (!).

W 1972 r. wpisami w księdze udokumentowany został pobyt na wyspie 111 osób, z czego aż 63 ze Szczecina. Jak już podkreślałem w poprzednich częściach artykułu, wpisy dokonywane przez turystów odwiedzających gospodarstwo pp. Kujawskich nie zawsze były precyzyjne, więc liczby wynikające z tych wpisów również są obarczone pewnym błędem.

Co ciekawe, w następnych latach liczby turystów udokumentowane zapisami w pamiątkowej księdze zmalały: 1973 r. – 55 osób plus nieznana liczba uczestników spływu z WSE Jelenia Góra; 1974 r. – 40 osób plus nieznana liczba uczestników obozu ZSZ Szczecin, a także spływu z WSE Jelenia Góra i uczestników „Powiatowej Narady Aktywu Kajakowego z Jeleniej Góry”); 1975 – 24 osoby; 1976 r. – 54 osoby; 1977 r. – 12 osób; 1978 r. – 10 osób plus grupa wodniaków o nieznanej liczebności; 1979 r. – 8 osób; 1980 r. – 19 osób plus nieznana liczba uczestników spływu kajakowego z Jeleniej Góry.

Jak już wspomniałem w I części artykułu, Wirginia Twardoch w opracowaniu „Wyspa Bielawa – Perłą jeziora Drawskiego” przeprowadziła – w oparciu o dane wynikające z wpisów do pamiątkowej księgi P. Kujawskiego – analizę ruchu turystycznego na Bielawie. Przygotowując materiały do IV częsci artykułu ze zdziwieniem stwierdziłem, że liczby podane przez autorkę różnią się dość znacznie od liczb ustalonych przeze mnie. Rozbieżności tych nie można wytłumaczyć małą precyzją zapisów w księdze. Skąd się więc one wzięły? Autorka napisała w swej pracy, że jako źródło informacji do analizy posłużyła jej księga P. Kujawskiego, ale może korzystała również z innych materiałów? Mimo pewnych różnic, zarówno z analizy Wirginii Twardoch, jak i z przedstawionych wyżej danych ustalonych przeze mnie wynika, że na przestrzeni lat 70-tych liczby osób udokumentowane wpisami w księdze  P. Kujawskiego wykazały tendencję spadkową. Autorka analizy stawia tezę, że był to efekt okresowych wahań zainteresowania turystów Bielawą.

Moje wnioski są nieco inne. Uważam, że spadek liczby wpisów w księdze miał dwie zasadnicze przyczyny. Pierwszą z nich było to, że na wyspie wciąż wznoszono nowe domki letniskowe. Bardzo charakterystyczny jest wpis z sierpnia 1973 dokonany przez rodzinę z Piły, w którym czytamy m.in.: „Dziękujemy za miły pobyt w naszym stale rozbudowującym się miasteczku kempingowym (a jest już na co popatrzeć). Obiecujemy, że w przyszłym roku definitywnie zakończymy budowę i będziemy już odpoczywać.”. Z wpisu wynika, że na Bielawie stało już sporo domków. Ich właściciele, przybywając na wyspę, z pewnością już w mniejszym stopniu czuli się  gośćmi P. Kujawskiego, niż wtedy, gdy musieli rozbijać namioty na jego łące. Musiało to wpłynąć na ich skłonność do wpisywania się do księgi pamiątkowej. Jak już wspomniałem wcześniej, czytając wpisy do tej księgi łatwo zauważyć, że dużo osób przybywało na Bielawę wielokrotnie. Niektórzy przez wiele lat z rzędu przypływali tu corocznie. Widać wyraźnie, że Bielawa miała dużą grupę wiernych miłośników – stałych bywalców, często odwiedzających wyspę. I to jest, moim zdaniem, druga przyczyna spadku liczby wpisów do księgi. Uważam, że osoby często przebywający na wyspie nie czuły potrzeby dokumentowania za każdym razem swojego pobytu w pamiątkowej księdze P. Kujawskiego, zwłaszcza gdy przypływały tu do własnego domku.

Potwierdzeniem powyżsych wniosków może być wpis z 11 sierpnia 1980 r., w którym rodzina z Bydgoszczy opuszczając Bielawę napisała że dziękuje „gospodarzom i wszystkim obecnym w obozie pilskim wczasowiczom”. Wynika stąd, że w domkach należących do mieszkańców Piły przebywali wówczas wczasowicze, tymczasem w całym 1980 roku nikt z Piły ani razu nie wpisał się do księgi.

Jak wyglądały domki na Bielawie? Spójrzmy na fot. nr 4. Na rysunku, którym ozdobiony jest wpis upamiętniający obóz kajakowy uczniów LO nr 5 w Szczecinie z 21.06 – 4.07.1974, widzimy domki, w których mieszkali uczestnicy tego obozu. Przypuszczam, że są to domki należące do ZSZ w Szczecinie, które udostępnione zostały także uczniom „ogólniaka”.

            W latach 1972 – 1980 turyści zagraniczni wpisali się do księgi 16 razy, w tym: 12 razy turyści z Niemiec, 3 razy z Belgii i raz z Węgier. Dużą niespodzianką jest wpis niemieckich gości z sierpnia 1976 r., podpisany przez Karla Rehberga z rodziną. Oto jego treść: „Nach 30 Jahren haben wir unser Insel wieder gesehen. Es war unser Besitz um 1927 – 1946. Bin jetzt 82 Jahre.”. Podaję tłumaczenie tego wpisu: „Po 30 latach znowu zobaczyliśmy naszą wyspę.  To była nasza własność od 1927 do 1946. Teraz mam 82 lata.”.

            Z innych ciekawostek warto wymienić wpis z 21 lutego 1978, w którym trójka miłośników Bielawy upamiętniła przybycie na wyspę na piechotę po lodzie pokrywającym zamarznięte jezioro.

Wpisy dokumentujące pobyt zorganizowanych grup często opatrywane były pieczęciami. W opisywanym okresie Bielawa kilkakrotnie gościła kajakarzy z Jeleniej Góry, którzy przypływali tu w zorganizowanych grupach. W dniach 6-14.09.1980 przebywała na Bielawie grupa jeleniogórskich kajakarzy reprezentujących aż 4 instytucje: Akademicki Klub Wodniaków „BULAJ”, PTTK Zarząd Wojewódzki, PTTK Zarząd Oddziału „Sudety Zachodnie” i Jeleniogórską Spółdzielnię Mieszkaniową. Przy wpisie tej grupy umieszczone zostały oficjalne urzędowe pieczęcie wszystkich czterech instytucji(!). Na fot. nr 5 prezentuję – jako ciekawostkę – pieczęć, którą przy wpisywaniu się do pamiątkowej księgi posłużylo się w lipcu 1973 r. kierownictwo akademickiego spływu kajakowego studentów z Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Jeleniej Górze, która była filią wrocławskiej WSE. (cdn.)

                                                                          Zbigniew Januszaniec

Tekst ten został opublikowany w miesięczniku „Kurier Czaplinecki” nr 146 z października 2018 roku.

Jezioro Drawsko i ryba-gigant

JEZIORO TAJEMNIC. W czasie II wojny światowej w jeziorze Drawsko praktycznie nikt nie łowił ryb. Co z tego wyniknęło? 19-to kilogramowy szczupak!

– Przed wojną nad jeziorem istniało gospodarstwo rybackie, podobnie jak to jest dzisiaj – mówi doktor Jerzy Hojdys z Czaplinka. – Działało od lat 20-tych do 1939 roku. potem zatrudnieni tam ludzie poszli do Wehrmachtu. W czasie wojny właściwie nikt ryb nie łowił. W związku z tym mnożyły się i rosły. I potem, to znaczy w latach 1945 – 1965 w jeziorze Drawsko była bardzo duża obfitość ryb, choć w innych także. Mój śp. ojciec Stanisław Hojdys prowadził na miejscu wraz z żoną gabinet stomatologiczny. Był jednym z pierwszych wędkarzy, który łowił na Jeziorze Drawsko mając do dyspozycji mapę głębokościową. Ojciec upodobał sobie zwłaszcza pewne miejsce połowów, które po jakimś czasie zaczęto nazywać Górką Hojdysa.

To jedno z podwodnych wzniesień, leżące nieopodal obecnego ośrodka wypoczynkowego „Kusy Dwór”. Jego wierzchołek znajduje się kilka metrów pod lustrem wody. Stanisława Hojdysa, pioniera czaplineckiego powojennego żeglarstwa, widziano w okolicy tak często, że miejsce potocznie ochrzczono Górką Hojdysa.

– Ojciec łowił tam z sukcesem ryby. Nawet więcej, niż sam mógł skonsumować. Dlatego często je rozdawał, nawet przypadkowym osobom, co zyskało mu wielu sympatyków – dodaje Hojdys junior.

Jednym z okazów złowionych w tym miejscu był szczupak o wadze 19 kg! W wykazie największych ryb złowionych w jeziorze Drawsko, w którym znajdują się m.in. kilkunastokilogramowe szczupaki, ten jest rekordowy.

Jerzy Hojdys był także przyjacielem ze szkolnej ławy w Wadowicach późniejszego Papieża, Karola Wojtyły. Dom przy ulicy Długiej 29 w którym zatrzymywał się nasz Papież podczas kilkukrotnych spływów kajakowych rzeką Drawą, stoi w Czaplinku do dziś.

Nagroda za „U-boota” wzrosła aż do 115 tysięcy złotych!

JEZIORO TAJEMNIC. Kolejny sponsor z Czaplinka. Nagroda za „U-Boota” z jeziora Drawsko została podbita o kolejne 5 tys. zł wspólnie przez dwa podmioty z branży turystycznej: „Nad Drawskim” Marzeny Paczkowskiej oraz „Dom Wczasowy Pięciu Pomostów” Anity Jagiełło. Cieszymy się!

Domki letniskowe „Nad Drawskim” położone są w północnej części miasta, oddalone od jeziora ok. 80 m. W najbliższym sąsiedztwie znajduje się duży teren zielony oraz jezioro, w odległości 150 m miejscowa piaszczysta plaża. Uruchomione w 2016 roku obszerne domki oferują widok na jezioro. Domki wakacyjne z prywatnym tarasem to idealne miejsce na wypoczynek dla całej rodziny lub grupy znajomych. Na ogrodzonym terenie znajdują się miejsca do wypoczynku z ławami biesiadnymi i wydzielonym miejscem na grilla. Dzieci mają do dyspozycji trampolinę, oraz mnóstwo terenu zielonego do zabaw na wolnym powietrzu. Dla zmotoryzowanych gości jest parking. Na wyposażeniu każdego domku jest telewizor lcd, sprzęty kuchenne niezbędne do przygotowania posiłku, ręczniki oraz pościel.

„Dom Wczasowy Pięciu Pomostów” jest doskonałym miejscem do organizacji pobytów wypoczynkowych. Z okien rozpościera się widok na zatokę (80 m do ejziora Darwsko). Do dyspozycji gości Domu Wczasowego pozostaje ogromny plac zieleni pozwalający na organizowanie gier i zabaw. Dla dzieci znajdzie się piaskownica, huśtawka, trampolina i wiele innych atrakcji. Jest też specjalnie wyznaczone miejsce na grilla lub ognisko, w zależności od życzeń gości. Drewno dostępne na terenie obiektu. Na terenie Domu Wczasowego zapewnione sa również miejsca parkingowe. Obiekt współpracuje ze stadniną koni, w ofercie której znajdują się rajdy, weekendy w siodle oraz hipoterapia.

Obecnie Sponsorami nagrody, która wynosi już 110 tysięcy złotych, są: Powiat Drawski, Gmina Złocieniec, Kabel Technik Polska sp. z.o.o., Hotel „Pałac Siemczyno” wraz z Henrykowskim Stowarzyszeniem w Siemczynie, ECN – Systemy Nurkowe z Drawska Pomorskiego, World Technix ze Złocieńca, Centrum Reklamy Emen z Drawska Pomorskiego, supermarket Intermarché z Drawska Pom., firma „Moto –Styl” z Czaplinka, Przedsiębiorstwo Turystyczne wraz z Restauracją „Stary Drahim” w Starym Drawsku, Zakład Mięsny „Niedźwiedź” z Kalisza Pomorskiego, Pomorski Bank Spółdzielczy Świdwin, Diver Service s.c. ze Stargardu, „Sławogród” z Czaplinka, Stowarzyszenie „Wrakersi” z Łodzi, Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach pod Warszawą, Kusa Wojciech Usługi Gastronomiczne „fast Food” z Czaplinka, „Makibau” Piotr Makowski z Bytomia, Pizzeria Los Americanos z Czaplinka, PHU MAXX z Radomska, OSK „MELNYCZOK”, Dom Wczasowy „Mariza” i „Przystań na Pstrąga” oraz „Dom Wczasowy Pięciu Pomostów” i Domki letniskowe „Nad Drawskim”.

Domki letniskowe „Nad Drawskim”: http://www.naddrawskim.pl/

„Dom Wczasowy Pięciu Pomostów”: http://www.pieciupomostow.pl/

Nagroda wynosi już 110 tysięcy zł!

JEZIORO TAJEMNIC. Aż dwóch nowych sponsorów nagrody za „U-Boota” z jeziora Drawsko. 30 października stawkę o  kolejne 5 tys. zł wspólnie podbiły Dom Wczasowy „Mariza” Jana Fornala oraz „Przystań na Pstrąga” Mariusza Fornala z Czaplinka.

„Przystań na Pstrąga” to nowy punkt na gastronomicznej mapie Czaplinka. Główne danie którym się szczyci to oczywiście pstrąg. Dodatkowo można tam zjeść szczupaka i dorsza. Wszystkim tym co za rybami nie przepadają proponowane są potrawy z drobiu i wieprzowiny oraz bardzo smaczne pierogi. Każdy znajdzie coś dla siebie – zapewniają gospodarze – i zapraszają do przytulnego wnętrza przy ul. Drahimskiej 59. Dania można zamawiać również na wynos.

Dom Wczasowy „Mariza” leży jedynie 100 metrów od brzegu jeziora Drawsko w Czaplinku. Jest doskonałym miejscem do organizacji pobytów wypoczynkowych. Posiada w ofercie również możliwość wyżywienia. Z okien rozpościera się widok na zachody słońca z całą panoramą jeziora. W najbliższym sąsiedztwie znajduje się park, w odległości 200 m umiejscowiona jest plaża miejska.

Obecnie Sponsorami nagrody, która wynosi już 110 tysięcy złotych, są: Powiat Drawski, Gmina Złocieniec, Kabel Technik Polska sp. z.o.o., Hotel „Pałac Siemczyno” wraz z Henrykowskim Stowarzyszeniem w Siemczynie, ECN – Systemy Nurkowe z Drawska Pomorskiego, World Technix ze Złocieńca, Centrum Reklamy Emen z Drawska Pomorskiego, supermarket Intermarché z Drawska Pom., firma „Moto –Styl” z Czaplinka, Przedsiębiorstwo Turystyczne wraz z Restauracją „Stary Drahim” w Starym Drawsku, Zakład Mięsny „Niedźwiedź” z Kalisza Pomorskiego, Pomorski Bank Spółdzielczy Świdwin, Diver Service s.c. ze Stargardu, „Sławogród” z Czaplinka, Stowarzyszenie „Wrakersi” z Łodzi, Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach pod Warszawą, Kusa Wojciech Usługi Gastronomiczne „fast Food” z Czaplinka, „Makibau” Piotr Makowski z Bytomia, Pizzeria Los Americanos z Czaplinka, PHU MAXX z Radomska, OSK „MELNYCZOK” oraz Dom Wczasowy „Mariza” i „Przystań na Pstrąga”.

Dom Wczasowy „Mariza”: http://www.mariza.pl/

„Przystań na Pstrąga”: https://www.facebook.com/PrzystanNaPstraga/

Pamiątkowa księga z Bielawy (cz. 3)

JEZIORO TAJEMNIC. Mało kto słyszał o niezwykłej pamiątce z wyspy Bielawy na jeziorze Drawsko. Jej historię przybliża Zbigniew Januszaniec, regionalista z Czaplinka w trzeciej czę-ści tekstu.

 Czytelników, którzy nie znają treści dwóch poprzednich części artykułu, informuję że pamiątkowa księga, o której mowa w tytule, prowadzona była w latach 1959 – 2002 przez mieszkańca wyspy Bielawy – Jana Kujawskiego. W dwóch pierwszych częściach artykułu zaprezentowane zostały wpisy z tej księgi, pochodzące z lat 1959 – 1965. Trzecia część poświęcona jest okresowi 1966 -1971.

* * *

W roku 1966 serię wpisów dokonywanych przez turystów korzystających z usług wyspiarskiego gospodarstwa agroturystycznego prowadzonego przez Jana Kujawskiego i jego życiową partnerkę – Aleksandrę Łapoń, zaczął rymowany wpis ośmioosobowej grupy kajakarzy z Krakowa, przebywających na wyspie od 30 czerwca do 4 lipca. Oto fragment tego wpisu:

 

„Na cudnej wyspie Bielawie,

Nad zatoką za olchami,

Stanął obóz nasz na trawie.

Jest nam tutaj znakomicie,

Przekonajcie się więc sami,

jakie tutaj rajskie życie!

Jak smakuje tu sielawa,

jakie łowi się szczupaki,

Jaka kąpiel dziś w jeziorze

(niech się schowa nasze morze),

Więc siadajcie na kajaki

I popłyńcie, gdzie Bielawa!

Gospodarzom zaś, Kujawskim,

Za gościnę dziękujemy

I na dalszym Szlaku Drawskim

Wciąż wspominać będziem mile

Wszystkie tu spędzone chwile. /…/”

 

Ten wpis ma kilka cech charakterystycznych. Po pierwsze, sporządzony został na początku sezonu turystycznego, który nad j. Drawsko wyznaczały (i nadal wyznaczają) miesiące wakacyjne. Pierwsze wpisy turystów w pamiątkowej księdze z reguły sporządzane były w końcu czerwca lub na początku lipca, a ostatnie – w końcu sierpnia lub na początku września. Do rzadkości należały wpisy spoza tradycyjnego sezonu turystycznego. Po drugie, wpis dokonany został przez kajakarzy. To właśnie kajakarze byli chyba najczęstszymi gośćmi na Bielawie. Po trzecie, Pan Kujawski i jego partnerka określeni zostali – podobnie jak w wielu innych wpisach – jako Kujawscy. Postanowiłem też używać w tym artykule takiego określenia. Po czwarte, wpis ten – podobnie jak wiele innych – zachwalał uroki Bielawy i zawierał podziękowania skierowane do gospodarzy. Po piąte, jest to przykład uatrakcyjniania wpisów. Wiele wpisów otrzymało postać rymowaną. Na fot. nr 1 widzimy przykład wpisu z 1967 r. uatrakcyjnionego w inny sposób, a mianowicie poprzez ozdobienie go kolorową grafiką.

Analiza treści wpisów z lat 1966 – 1971 dostarcza wielu ciekawych informacji. Dowiadujemy się z nich m.in. że turyści biwakujący na terenie gospodarstwa pp. Kujawskich zaopatrywali się w tym gospodarstwie w żywność. Niektórzy dziękowali za korzystanie z obiadów. Inni dziękowali gospodarzom za zsiadłe mleko, chleb własnego wypieku i owoce: truskawki, wiśnie, jabłka, porzeczki, agrest, śliwki. Wielu gości zajmowało się wędkowaniem. Niektórzy turyści spędzali tu tylko jeden dzień, a inni przebywali tu przez kilka tygodni. Wielu miłośników Bielawy – zarówno indywidualnych, jak i przebywających tu w większych grupach – odwiedzało wyspę co roku. Z wpisów wynika, że jedno z miejsc biwakowych na wyspie nosiło nazwę „Krakowska Polana”. Treść wpisów oraz załączone do nich zdjęcia i rysunki wskazują, że turyści na Bielawie mieszkali w namiotach, ale fot. nr 2 przedstawia rysunek, na którym oprócz namiotów widzimy domek letniskowy. Rysunkiem tym opatrzony jest wpis z 1969 r.  Rysunek ten może być dowodem na to, że w tamtym czasie już zaczęto na wyspie stawianie domków, które – jak dowiemy się z dalszych części artykułu – w następnych latach uznano za nielegalne.

Próby określenia liczby turystów na podstawie księgi pamiątkowej nie gwarantują 100-procentowej pewności obliczeń, gdyż duża część wpisów jest mało precyzyjna. Wpisy dają tylko  przybliżony obraz ruchu turystycznego obsługiwanego przez gospodarstwo pp. Kujawskich. Według zapisów w księdze, w latach 1966 – 1971 wyglądał on następująco: 1966 r. – 58 osób; 1967 r. – 110 osób; 1968 r. – 141 osób; 1969 r. – 101 osób; 1970 r. – 33 osoby plus nieznana liczba uczestników spływu kajakowego Technikum Telekomunikacyjnego w Koszalinie oraz obozu warszawskiej Cepelii i nieznana liczba turystów z Gliwic;1971 r. –  66 osób plus grupy ze Szczecina i z Zielonej Góry o nieznanej liczbie osób. To, że w księdze nie zarejestrowano wszystkich turystów przybywających na wyspę, wiem z własnego doświadczenia, gdyż w końcu lat 60-tych biwakowałem z przyjaciółmi na Bielawie na łące oddalonej od zagrody Pana Kujawskiego. Zaopatrywaliśmy się wtedy u niego w produkty rolne, nie pozostawiliśmy jednak żadnego śladu w księdze.

Przy analizowaniu zapisów z lat 1966 – 1971, stwierdzamy, że wyspę odwiedzali turyści z całej Polski. Udokumentowano również pobyt kilku osób zza granicy (8 osób z Niemiec i 1 osoba z USA). Najwięcej turystów było ze Szczecina. Odnotowano m.in. kilka obozów młodzieży z Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Szczecinie. Może to mieć związek z następującym opisem – odnoszącym się do lat 60-tych – podanym przez Wirginię Twardoch w opracowaniu „Wyspa Bielawa – Perłą jeziora Drawskiego”: „Jak wspominł Jan Kujawski wszystko rozpoczęło się od szczecińskiego nauczyciela szkoły zawodowej, który pełen zachwytu nad urokiem wyspy przewiózł na Bielawę stare domki letniskowe w częściach, które następnie za przyzwoleniem Kujawskiego postawił na gruntach jego gospodarstwa. Od tego czasu uczniowie szczecińskiej „zawodówki”  spędzali na Bielawie każde wakacje.”

Charakter wpisów w pamiątkowej księdze Jana Kujawskiego sprawił, że nie odnotowano w niej kilku ważnych wydarzeń związanych z Bielawą, które miały miejsce w latach 1967 – 1970. Jakie to wydarzenia? Jak czytamy w artykule „Wspomnienia ostatniej mieszkanki Wyspy Bielawy” opublikowanym przez Kazimierza Rynkiewicza  10.11.2011 r. w „Wieściach Świdwińskich”, w 1967 r. na wyspę wprowadziła się Pani Władysława Terlecka, która wyszła za mąż za mieszkającego i gospodarującego na Bielawie Stanisława Terleckiego. Fakt ten miał duże znaczenie dla kondycji wyspiarskiego gospodarstwa Państwa Terleckich.

Innym wydarzeniem, które mogło zmienić losy całj wyspy, było powstanie w 1967 r. projektu zagospodarowania Bielawy na Muzeum Wsi. Jak podaje Ignacy Skrzypek w opracowaniu „Plany zagospodarowania wyspy Bielawa na jeziorze Drawsko w latach 60-tych XX wieku” (w: „Zeszyty Siemczyńsko-Henrykowskie” t. IX), projekt zakładał powstanie skansenu-parku technologicznego, skupiającego cenne zabytki zabudowy wiejskiej oraz relikty kultury i techniki rolniczej z różnych regionów Pomorza Środkowego. Projekt zakładał doprowadzenie na wyspę elektryczności oraz zrealizowanie wielu przedsięwzięć o charakterze dydaktyczno-naukowym i turystycznym. Ciekawy jest następujący fragment w/w opracowania: „Ziemia orna, którą zdecydowali się przekazać na cele skansenu mieszkający tam dwaj gospodarze,miała być wykorzystana do eksperymentów z zakresu stosowania uprawy roślin (m.in. winorośli)…”. Koncepcja utworzenia skansenu nie została zrealizowana mimo, że podjęto w tej sprawie wiele urzędowych decyzji, a także wykonano liczne czynności przygotowawcze. Prawdopodobnie śladem takich czynności jest wpis w pamiątkowej księdze z 8 sierpnia 1968 r., w którym osoby podpisane jako „Geodeci z Koszalina” ogłaszają „koniec pracy” i żegnają się z pp. Kujawskimi po prawie dwumiesięcznym pobycie na wyspie.

Z koncepcją utworzenia skansenu na Bielawie miały związek również badania archeologiczne przeprowadzone na wyspie w latach 1968 – 1970. Podczas prac wykopaliskowych odkryto wówczas na Bielawie m.in. ślady osadnictwa łużycko-pomorskiego z okresu od 800 p.n.e. do 400 p.n.e. Z pobytu archeologów na wyspie również nie ma w pamiątkowej księdze żadnej pamiątki, a przyczyną mogło być m.in. to, że pracujący na wypie archeolodzy byli zakwaterowani w Starym Drawsku, skąd codziennie dopływali na Bielawę przy użyciu łodzi.(cdn.)

  Zbigniew Januszaniec

Tekst ten został opublikowany w miesięczniku „Kurier Czaplinecki” nr 145 z września 2018 roku.

Pamiątkowa księga z Bielawy (cz.2)

JEZIORO TAJEMNIC. Mało kto słyszał o niezwykłej pamiątce z wyspy Bielawy na jeziorze Drawsko. Jej historię przybliża Zbigniew Januszaniec, regionalista z Czaplinka w drugiej części tekstu.

W pierwszej części artykułu zaprezentowane zostały wpisy z pamiątkowej księgi prowadzonej przez mieszkańca wyspy Bielawy – Jana Kujawskiego, pochodzące z lat 1959 – 1964. Druga część poświęcona jest wpisom z 1965 r.

* * *

Z zapisów w pamiątkowej księdze Pana Kujawskiego wynika, że w 1965 r. w jego wyspiarskim gospodarstwie miało miejsce kilka ciekawych wydarzeń. Pierwszym wydarzeniem było zainstalowanie małej przydomowej elektrowni wiatrowej przeznaczonej do oświetlenia mieszkania. Fakt ten dokumentuje wpis z 11 kwietnia, z którego dowiadujemy się, że elektrownia zainstalowana została przez 3-osobową ekipę z Wrocławia. Wpis dokumentujący to wydarzenie opatrzony jest nagłówkiem „DAR WROCŁAWIA”. Widzimy go na ilustracji nr 1. Z wpisu wynika, że założono wtedy również przyrządy do pomiaru elektryczności oraz instalację elektryczną, a termin ostatecznego uruchomienia elektrowni wiatrowej wyznaczono na maj. Było to ważne wydarzenie w życiu mieszkańców Bielawy, gdyż na wyspę nigdy nie była doprowadzona elektryczność. Brak elektryczności stanowił jedną z największych niedogodności życia na Bielawie. Montaż elektrowni wiatrowej nie rozwiązał jednak tego problemu w sposób trwały. Magda Omilianowicz, w  artykule pt. „Wyspiarze” napisanym, jak wynika z jego treści, przed 1995 r., a opublikowanym 11 października 1997 r. w wychodzącym w USA polskojęzycznym czasopiśmie „Kurier Plus” (nazwa czasopisma i data publikacji – wg opracowania I. Skrzypka, zacytowanego w I części artykułu), w opisie życia mieszkanców Bielawy umieściła m.in. taką oto wypowiedź Pana Kujawskiego: „To moja pralka – wskazuje na żonę pochyloną nad miską z zimną wodą /…/ mieszkaniec wyspy, Kujawski. – A tam lodówka, w ziemi. (Zapewne chodziło o wykopaną w ziemi piwniczkę – przyp. Zb.J.) Swój prąd miałem, bo była i elektrownia, ale się zepsuła – pokazuje wysoką konstrukcję, zwieńczoną na górze wiatrakiem.”. W tym miejscu dodam, że cytowany wyżej artykuł M. Omilianowicz pt. „Wyspiarze” pierwotnie opublikowany był (zapewne w 1994 r.) w jednym z poznańskich tygodników. Wyspiarskie życie bez elektryczności musiało również zrobić wrażenie na redaktorze Krzysztofie Bednarku, skoro już we wstępie do swojego artykułu „Robinsonowie z Bielawy” opublikowanego w grudniu 1998 r. w „Głosie Koszalińskim”, napisał m.in. „Na wyspie nie ma prądu. Telewizor i dwunastowoltowe żarówki w mieszkaniu zasilane są przy pomocy akumulatora”.

Bielawa, mimo że nie była zelektryfikowana, osiągnęła w latach 60-tych dużą popularność wśród turystów. Informacje o turystycznych walorach wyspy Bielawy i o agroturystycznej działalności Jana Kujawskiego z pewnością musiały dotrzeć do ówczesnych koszalińskich władz wojewódzkich, skoro w 1965 r. do tego spokojnego miejsca przyjechała z Koszalina  komisja w celu przeprowadzenia lustracji. W księdze pamiątkowej Pana Kujawskiego znajduje się notatka z lustracji przeprowadzonej 6 maja 1965 r. przez 6-osobową „Społeczną Komisję Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie do spraw przygotowania sezonu turystycznego”. W składzie Komisji znajdowało się dwóch przedstawicieli Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki, przedstawiciel Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej, przedstawiciel Wojewódzkiej Komisji Planowania Gospodarczego oraz dwie osoby z Wojewódzkiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Koszalinie. Podsumowaniem lustracji były dwa ostatnie zdania notatki: „Wnioski z dzisiejszej lustracji, to stworzenie pola biwakowego albo ośrodka campingowego. Na razie życzymy pp. Kujawskim i Terleckiemu pomyślnych wyników w propagowaniu dobrego odpoczynku dla turystów.”. Notatkę tę prezentuje ilustracja nr 2.

W notatce tej wymienione jest nazwisko Pana Stanisława Terleckiego, właściciela drugiego gospodarstwa funkcjonującego w tamtym czasie na Bielawie. W tym 15-hektarowym gospodarstwie prowadzono m.in. hodowlę bydła. Sprzedaż mleka i przetworów mlecznych własnej produkcji była istotnym źródłem stałych przychodów tego gospodarstwa. Turyści przebywający na wyspie z pewnością często zaopatrywali się w żywność u Pana Terleckiego. Nie znajduje to jednak wyraźnego potwierdzenia w pamiątkowej księdze, w której wpisywali się goście Pana Kujawskiego. Notatka lustracyjna jest w zasadzie jedynym wpisem, w którym tak jednoznacznie podkreślono znaczenie obu gospodarstw dla rozwoju ruchu turystycznego na Bielawie.

          W tym samym roku w księdze pamiątkowej Pana Kujawskiego pod datą 11 czerwca odnotowano jeszcze inną niecodzienną wizytę. „Robinsonowie z Bielawy” gościli w tym dniu biskupa. Jak do tego doszło?  W kronice parafialnej opublikowanej w książce „Czaplinek 1945-2009. Cz.II. Trud wrastania”, przy dacie 10 czerwca 1965 roku umieszczona jest następująca informacja: „10 czerwca – przyjeżdża z Wizytacją Arcypasterską J. Eks. Ks. Biskup Ignacy Jeż – sufragan gorzowski„. Co ciekawe, następnego dnia ks. biskup  w ramach wizytacji wraz z trzyosobową asystą, w skład której wchodził m.in. ówczesny czaplinecki proboszcz ks. Bernard Zawada, popłynął na wyspę Bielawę, by odwiedzić mieszkańców tej wyspy. Biskup udokumentował swój duszpasterski pobyt na wyspie wpisem dokonanym w pamiątkowej księdze znajdującej się w wyspiarskim gospodarstwie Jana Kujawskiego. Ten ciekawy wpis zaprezentowany jest na ilustracji nr 3. W tym miejscu warto przypomnieć postać ks. Bernarda Zawady. Był on proboszczem czaplineckiej parafii od 1945 r. aż do śmierci w 1966 r. Był on człowiekiem wyjątkowo przedsiębiorczym. Przeprowadził cały szereg prac remontowych w parafialnych kościołach. To z jego czasów pochodzą efektowne polichromie autorstwa wybitnego polskiego malarza ściennego Władysława Drapiewskiego, zdobiące sufit i ściany kościoła  pw. Podwyższenia Krzyża Św. w Czaplinku. Rejs na Bielawę z biskupem wizytującym parafię można uznać za przykład nieprzeciętnej aktywności ks. Zawady.

Już na podstawie przedstawionych wyżej wpisów w księdze Pana Kujawskiego można byłoby uznać, że rok 1965 był dla mieszkanców Bielawy rokiem wyjątkowym. Ale to jeszcze nie koniec!

Jak wynika z wpisów, w tym roku latem nie zawsze dopisywała pogoda, ale mimo to do księgi pamiątkowej wpisało się aż 71 turystów (w tym: 14 z Warszawy, 7 z Nysy, 6 z Wrocławia i 6 z Krakowa). Powyższe liczby mogą być obarczone niewielkim błędem wynikającym z nieprecyzyjności niektórych wpisów. Podobnie jak w latach poprzednich, turyści wpisujący się do księgi przede wszystkim zachwalali uroki wyspy i dziękowali gospodarzom za miły pobyt. W 1965 roku w księdze pamiątkowej po raz pierwszy pojawiły się wpisy turystów zagranicznych. Były to dwa wpisy turystów z Czechosłowacji. (cdn.)

                                                                                             Zbigniew Januszaniec

 Tekst ten został opublikowany w miesięczniku „Kurier Czaplinecki”nr 144 z sierpnia 2018 roku.

Remont dachu ujawnił bezcenny dokument

JEZIORO TAJEMNIC. To sensacja. Podczas remontu dachu plebanii w Kaliszu Pomorskim odnaleziono księgę z zapiskami pastora Borchardta. Na księgę natrafili robotnicy na jednej z belek.

Ten bezcenny dla historii miasta artefakt trafił do Izby Pamięci znajdującej się w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Kaliszu Pomorskim. Przekazał go proboszcz parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Polski Kazimierz Serafin.

Księga zawiera prowadzone w porządku chronologicznym zapiski pastora z lat 1903 – 1927, dotyczące m.in. pogrzebów, ślubów, chrztów, świąt kościelnych, współpracy z parafianami. To niezwykle cenny zbiór informacji dotyczący nie tylko funkcjonowania kaliskiej parafii, ale też historii miasta. Obecnie jej badaniem i tłumaczeniem zajmuje się pasjonat kaliskiej historii Bogumił Kurylczyk, od wielu lat współpracujący z ZSP w Kaliszu Pomorskim. Z pewnością ten cenny dokument pozwoli na odkrycie wielu nowych i ciekawych faktów z dziejów Kalisza Pomorskiego pierwszej ćwierci XX wieku.

– Pragniemy podziękować proboszczowi Kazimierzowi Serafinowi za przekazanie księgi do izby pamięci – podkreśla Maciej Rydzewski, Dyrektor szkoły.

Sponsorzy nagród

Przyjaciele

Patronat nad akcją sprawują